Jakiś czas temu, a dokładnie 6 kwietnia odbyła się kolejna Krakowska Scena Eksperymentalna. Tym razem eksperymentem okazały się być Poligony Kabaretowe. Polega to na tym, że kabarety mieszają składy i odgrywają teksty nowych skeczy, bądź takich, które zostały odrzucone lub schowane do szuflady. W krakowskich Poligonach wzięły udział kabarety takie jak: PUK, Róbmy Swoje, Kabaret Chwilowo Kaloryfer, Ucho, 7 min. Po, Re-Hot, Który i Formacja Chatelet. Z racji tego, że grane były skacze, którym zdarzało się nie mieć pointy, wykonawcy ustalili, że na słowo - muzeum - na sali pojawia się szaleństwo. Co także oznaczało koniec skeczu i parę razy się to przydało.

Czasami bywało ciężko, jak na przykład w skeczu o uroczystej libacji intelektualnej. Muzeum mogło paść tak nawet parę razy - nie zaszkodziłoby ;) Były wpadki, jak na przykład w skeczu o Jadwidze i Jagiełło, który odegrali Alan Pakosz i Magdalena Caputa. Ze względu na to, że skecz traktował o seksie, po słowach: "Ty mnie Pan swoim workiem nie strasz" świat już nie jest taki sam. Swoją drogą Magda Caputa cokolwiek by nie zagrała, jest na scenie do zjedzenia. Kabaret Róbmy Swoje znów zachwycał publiczność piosenkami. Mnie ujął "Hymn Do Buta". Jak jesteśmy w temacie piosenek to należy wspomnieć o utworze wykonanym przez Marcina Wojciecha. Można by rzec parodia Kaczmarskiego. Choć powiem szczerze, że gdy Marcin wyszedł na scenę z gitara miałam nadzieje, że wykona starą, już zapomnianą piosenkę innego kabaretu. Pojawiał się w niej polny piżmak. No szkoda, że tej piosenki nie ujrzałam. Natomiast warto powiedzieć coś o jednej z nowości, która zebrała największe owacje tego wieczoru. Mowa o najnowszym skeczu z nowego programu kabaretu PUK. Skecz był o tym, co by były, gdyby dorośli byli jak dzieci. Jest to seria bardzo krótkich scenek. Jedyne co mi się nasuwa na myśl to słowo: genialny. Ale nie ma się co dziwić, skecz został hojniej obklaskany niż gwiazda wieczoru, czyli Formacja Chatelet. Skoro już wspomniałam to przejdźmy do w/w kabaretu.

Formacja Chatelet wystąpiła z fragmentami nowego programu pt. "Foch" i stała się jakby lejtmotiv'em tego wieczoru, gdyż co jakiś czas odgrywali scenki z castingu. Bardzo fajnie to wszyło i dało temu wieczorowi pewną spójność. Natomiast podejście tego kabaretu do przedsięwzięcia, w którym wzięli udział, uważam za niedbały.

Poligony to taki typ imprezy, że miesza się składy, gra się cudze teksty, wymienia się skeczami. Formacja nie zrobiła żadnej z tych rzeczy. Kolejny raz bardzo się zawiodłam. Panowie zagrali tylko i wyłącznie fragmenty swojego nowego programu. A szkoda, bo gdyby podeszli do sprawy tak, jak trzeba, wieczór mógłby się okazać o wiele ciekawszy. Było wiele wpadek i parę razy trzeba było się ratować muzeum, ale na tym to właśnie wszystko polega. Bo eksperyment nie musi się udać, a ten się udał ponad miarę. Zróbmy fale, a oni niech eksperymentują dalej ;-)

Galeria: Krakowska Scena Eksperymentalna (zdjęcia)
Relacje przygotowała: Kamila Kwolek