|
» Wywiad z Kabaretem Czołówka Piekła Rozmowa z Kabaretem Czołówka Piekła, w poznańskim Eskulapie (21 kwietnia 2010), przed przeglądem kabaretów studenckich Skecz-Up...
Jak nastroje przed występem, jest trema?
Trema skumulowała się w Grzegorzu.
Przygotowani do występu? Jest trema?
Łukasz: Ogólnie pozytywnie. Chociaż nie ma z nami Janka.
Bartek: U mnie jest jak za każdym razem, mam syndrom przed występowy, który dziś też musiałem spełnić, ale niech zostanie to tajemnicą co to jest. Mam taką swoją auto-mobilizację.
Cytuję "Czołówka Piekła- najbardziej obiecujący młody kabaret z Poznania..."- dopingujące słowa czy presja?
Łukasz: Dopingujące jak najbardziej, presji nie ma bo w sumie nie mamy jeszcze czego bronić. Nie osiągnęliśmy jeszcze szczytów. Najcenniejsze uwagi są myślę od osób, które się zawodowo tym zajmują. Jesteśmy z Poznania, mamy kontakt z kabaretami z Poznania, często rozmawiamy z kabaretem Czesuaf, aktorami z Kabareciarni i kiedy słyszymy pochlebne opinie to jest to bardzo mobilizujące.
Bartek: A mnie tak szczerze mówiąc mobilizują negatywne słowa. Jak pytam o opinie o skeczu, to wolę się dowiedzieć co się nie podobało, niż co się podobało.
Łukasz: No tak ale jakbyś słyszał tylko negatywne opinie...
Powiecie kilka słów o programie który dziś zaprezentujecie?
Bartek: Będzie to zlepek skeczy, gramy w niepełnym składzie, bez Janka, dlatego program będzie okrojony.
Łukasz: Janek jest jedynym Janko muzykantem u nas, dlatego będzie bez piosenki. Tak jak wcześniej Bartek powiedział, nie ma tematu przewodniego. Przyszły program ma być zwarty wokół jednego tematu.
Bartek: Trochę o dresach z blokowiska, trochę o wiadomościach, o budowie, taki zlepek szalonych tekstów.
Jaki typ humoru prezentujecie?
Łukasz: Ostatnio coraz częściej abstrakcyjny, absurdalny...
Bartek: Staramy się, żeby nie było to zbyt proste, np. ktoś wychodzi na scenę, jest śmiesznie ubrany i to bawi, chcemy żeby teksty śmieszyły.
Łukasz: Uczymy się też na błędach, w przeszłości zdarzało się rzucić jakimś niepotrzebnym przekleństwem. Teraz tego już w ogóle niema. Staramy się cedzić teksty, nawet jeżeli jakiś jest śmieszny, a uznamy, że jest zbyt prostolinijny to od razu ucinamy. Chociaż przeciętny widz by się zaśmiał, to dla nas twórczo, jest to bez wartości.
Kto z Was pisze teksty, jesteście zgodni w tej kwestii czy długo omawiacie każdy skecz?
Bartek: Teksty pisze Łukasz i ja, a wszyscy razem je omawiamy. Na początku każdy przesyła sobie maila z wersją tekstu, zaznaczamy co ewentualnie nie pasuje. Później spotykamy się już w czwórkę, często wpadają do głowy jakieś nowe pomysły.
Łukasz: Zmienia się też z czasem sposób robienia tego, kiedyś po prostu siadałem w domu i pisałem. Później Artur do Nas dołączył i też zaczął pisać, później zaczęliśmy robić takie improwizowane skecze, nagrywane na kamerę, wychwytywane były spontaniczne teksty, które wchodziły w życie. Teraz spotykamy się razem, robimy burze mózgów, zapisujemy i ten sposób jak na razie jest dobry.
Często występujecie na Poznańskich Wieczorach Kabaretowych, pod skrzydłami Zenona Laskowika?
Łukasz: Obecnie pod skrzydłami kabaretu Czesuaf. Pan Zenon Laskowik założył platformę artystyczną O.B.O.R.A, teraz zmieniło to nazwę na Kabareciarnie Laskowika. Czasem zdarza nam się współpracować z Nim, ale jeżeli chodzi o Wieczory Kabaretowe to gospodarzem jest Czesuaf, który też notabene pomaga nam. Jako starsi koledzy rzucą czasem wskazówkę lub konstruktywną krytykę.
Są łagodni czy raczej Was krytykują?
Łukasz: Kiedyś byli srodzy i trzeba było się napracować żeby wystąpić na wieczorku. Teraz nam ufają i stwierdzamy, że szkoda bo dużo czerpaliśmy. Teraz pytają tylko ile numerów zagramy, wcześniej musieliśmy pokazać im te numery, oni nas naprowadzali.
Często bierzecie udział w przeglądach kabaretowych?
Łukasz: Teraz praktycznie wysyłamy płyty na wszystkie większe przeglądy, z mniejszym, większym szczęściem. Zakwalifikowaliśmy się np. na Przewłkę do Wałbrzycha, co nas bardzo cieszy, na Famę, na Kabaretowe Mistrzostwa Świata do Warszawy i jeszcze parę innych. Także troszkę się tego nazbierało, ostatnio przezimowaliśmy troszkę, dostawaliśmy maile typu: niestety musieliśmy przyjąć 5, 8 czy 10 kabaretów, może spotkamy się za rok.
Bartek: Dla mnie to nawet lepiej, bo być może bym rok dłużej studiował, moją ukochaną fizjologię, pozdrawiam serdecznie...
Próbowaliście swoich sił na Pace?
Łukasz: Tak, pojechaliśmy do Krakowa i nie żałujemy bo atmosfera tam jest super. U nas w Poznaniu troszkę szwankuje promocja, jeżeli chodzi o eliminacje do Paki. Było bardzo mało osób. W Krakowie sala była zapełniona po brzegi.
Byliśmy po raz drugi na Pace, rok temu trochę nam nie wyszło, wzięli nas na drugi etap, ale w tym terminie jeden z nas był na jakimś obozie, drugi też gdzieś i nie chcieli nas wcisnąć w inny termin.
Bartek: Nie przyjechaliśmy na eliminacje po prostu.
Łukasz: To jest chyba główna zmora kabaretów, które nie żyją z tego. Tak jest u nas, część z nas uczy się, część pracuje, każdy ma swoje obowiązki i trzeba to jakoś pogodzić. Czasem trzeba odpuścić występ czy próbę, ale miejmy nadzieję, że się to zmieni.
Gdzie powinien pokazywać się młody kabaret, w czym brać udział, żeby został zauważony, doceniony?
Bartek: Na wszystkich przeglądach, ale najbardziej drzwi otwiera Paka. Jak ktoś się wypromuje na Pace, wejdzie do finału to jest to gwarancją, że prezentuje odpowiedni poziom.
Łukasz: Ciężko jest tam dojść po półfinałów chociażby. Wydaje mi się, że jury patrzy na to, że kabaret przyjeżdża któryś raz z rzędu, patrzy na rozwój. Młody kabaret powinien wysyłać jak najwięcej zgłoszeń na przeglądy, tak jak my to teraz robimy. Powinno się obracać w środowisku, żeby nazwa ciągle się gdzieś przewijała.
Czy dużo jest osób, które chętnie pomagają młodym kabaretom?
Łukasz: To zależy, my mamy to szczęście, że jesteśmy z Poznania. Jest tu Kabaret Czesuaf, który nam pomaga i Zenon Laskowik, do którego jeśli się odezwiemy to zawsze z chęcią się spotka.
Na pewno łatwiej mają kabarety z większych miast.
Wiążecie swoją przyszłość z kabaretem, czy to raczej chwilowa przygoda?
Bartek: Chwilowa na pewno nie, bo w końcu trwa już to kilka lat. Jeżeli uda się to rozwinąć i połączyć to czemu nie?
Łukasz: Ja też chętnie, mam za sobą wiele prac i zarabianie pieniędzy z występów kabaretowych by mi odpowiadało. Robić to co się lubi i przy tym godnie żyć- jak najbardziej.
Chcecie być kabaretem medialnym czy raczej offowym jak np. Adin?
Bartek: Trudno powiedzieć, jeżeli sypną się propozycje z telewizji to ciężko będzie się pohamować dla idei...
Łukasz: Trochę mi się wydaję, że jeżeli ktoś wiąże z tym przyszłość i chce robić tylko to, nie ma raczej możliwości żeby być offowym kabaretem.
Bartek: Idealną formą byłoby to co robi kabaret Hrabi.
Łukasz: Tak, ale kabaret Hrabi jest już na takim poziomie i ma już zaskarbioną swoją publiczność. Robią to już dla sztuki i mogą sobie na to pozwolić. Kabarety, które są na etapie wybijania się to niestety muszą pokazywać się w telewizji, bo nie oszukujmy się, nikt nie przyjdzie na nich jeżeli nie zna ich z telewizji. Chyba, że ktoś jest naprawdę kabarety, który odwiedza portale, śledzi przeglądy.
Gdzie można Was zobaczyć?
Kabaret Małże organizuje od tego roku, klubowe spotkania kabaretowe, tzw. Kluskę w klubie Blue Note. Występujemy tam czasem jako goście. Zawsze bierzemy udział w improwizacjach. Na AWFie można nas często zobaczyć.
Macie swoją stronę?
Strona jest w budowie, otrzymaliśmy już plan strony głównej. Pozdrawiamy Jędrzeja z Małży bo on robi nam stronę. A adres to czolowkapiekla.art.pl, strona będzie już niebawem. Przyszedł czas, że ta strona jest potrzebna, działa to też czysto marketingowo. Jeżeli ktoś widzi, że kabaret niema strony, to podchodzi do tego trochę mniej profesjonalnie.
Może powiemy jeszcze skąd czerpiemy inspiracje? Jest taki kabaret Fun Association z Nigerii, nikt o nim nie wie. My oglądamy go na portalu Nigeryjskim, mamy faceta który zna ten język, on nam tłumaczy i my gramy ich skecze. Ale nie mów nikomu... (żart)
Dziękuję za rozmowę ;-)
|