Pewna Amerykanka była na wycieczce w Paryżu. Poszła do kabaretu, a tam gość wychodzi na scenę, kładzie orzecha włoskiego na krzesło, rozpina gacie, wyciąga członka i członkiem... rozłupuje orzecha. Po powrocie do Stanów nasza bohaterka marzyła tylko o tym, by jeszcze, choć raz w życiu zobaczyć ten show. Tak się złożyło, że pojechała do Paryża już jako sześćdziesięcioletnia pani. Długo błąkała się po ulicach miasta, aż wreszcie odnalazła ten kabaret. Gość, też już leciwy, wszedł na scenę, położył na krześle orzech kokosowy, rozpiął gacie, wyciągnął członka i rozłupał go. To już zupełnie rozłożyło kobietę. Idzie do garderoby mistrza i pyta jak to możliwe, że 30 lat temu rozwalał orzechy włoskie, a teraz jako staruszek rozwala kokosa.
- No wie pani, wzrok już nie ten...
Kanibale siedzą przy ognisku, spożywając codzienny posiłek. Jeden ma wielkie soczyste udko kobiety, drugi śliczne przedramię, a trzeci prochy swojej teściowej. Zdziwieni koledzy pytają go:
- Dlaczego nie przyniosłeś mięsa na Grilla ?
On na to :
- Chłopaki ja dzisiaj tylko gorący kubek ...
Rozmawiają dwie koleżanki:
-Czy ty wierzysz, że kiedyś mój mąż był dla mnie całym światem?
-A teraz już nie jest?
-Od tego czasu podciągnęłam się z geografii.
Spotyka się Beduin na pustyni z białym. Biały ma papugę na ramieniu, a Beduin węża wokół szyi.
- Te, biały... - mówi Beduin - coś ty za jeden?
A on mu: - Polak.
- Słyszałem, ze wy tam nieźle chlejecie w tej Polsce.
- A napijemy się od czasu do czasu
- A napijesz się jednego?
- Napije!
- Ale wiesz, to taki ciepły bimberek, z bukłaka...
- Dawaj!
Wypił jednego i nic. Beduin nie wierzy i pyta:
- A drugiego wypijesz?
- Wypije!
Nalał. Polak wypił i nic.
A trzeciego wypijesz?
- Wypije!
Nalał. Polak wypił i tylko rękawem otarł gębę...
- A czwartego!?
A zniecierpliwiona papuga Polaka na to:
- I czwartego, i piątego, i wpierdol dostaniesz, i tego robaka Ci zjemy..."
Starszy już mężczyzna z zanikami pamięci zaczął opowiadać podczas spotkania z przyjaciółmi w swoim domu, że teraz leczy się u bardzo dobrego lekarza. Goście oczywiście chcieli poznać nazwisko tak wspaniale opisywanego specjalisty:
(Gospodarz) - No właśnie miałem na końcu języka... pamiętacie może, był taki grecki poeta, w starożytności, taki ślepy...
(Goście) - No był, Homer. To, co, ten lekarz ma na nazwisko Homer?
(Gospodarz) - Nie, nie! On napisał taką epopeję, o tym jak Grecy się tłukli pod takim miastem w starożytności, które próbowali zdobyć...
(Goście) - No tak, zdobywali Troję. To, co, ten lekarz się jakoś podobnie nazywa? Albo mieszka na takiej ulicy?
(Gospodarz) - Nie, nie, nie! Tam był taki wódz, tych, no, Greków, taki główny...
(Goście) - Agamemnon?
(Gospodarz) - Oo.! No i on miał brata...
(Goście) - Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem!!???
(Gospodarz) - Zaraz mówię. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene... jak mu tam, uprowadził żonę.
(Goście) - Aa aa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys?
(Gospodarz) - Nieeeee! Nie! Ta żona, co on ją uprowadził, to jak miała na imię?
(Goście) - Helena.
(Gospodarz) - No właśnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa!!! - woła do żony w kuchni
- jak się nazywa ten mój lekarz????
Na porodówce trzy kobiety rodzą dzieci. Obok czekaja trzej ojcowie , tak się złożylo ze sa to bramkarze Dudek ,Kirkland i jakis murzyn . Rodzi się trzech synow a pielgniarki tak szczesliwe obrotem sprawy pomylily dzieci. Jedna z Nich zawiadamia o tym ojcow i pyta czy , którys jest wstanie poznac swoje dziecko: Zgłasza się Dudek i mowi ze na pewno pozna swojego syna. Pilegniarke bierze go na sale a tam troje dzieci , dwoje bialych a jedno czarne. Jurek wybiera murzynka i mowi ze to jego syn. Pilegniarki w szoku bo na pierwszy rzut oka widac ze to dziecko murzyna. A Jurek na to: a co miałem ryzykowac ze trafi mi się Kirklanda ?
Seryjny morderca ciągnie kobietę do lasu w celu wiadomym. Kobieta krzyczy przerażona:
- Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
Na to morderca:
- No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam...
Powolny Joe wybrał się do agencji towarzyskiej. Gdy znajduje się już sam na sam z panienka w pokoju mówi flegmatycznie:
- Roooozbieeraj sieeee!!!
Panienka zrobiła to, o co powolny Joe prosił. A on mówi dalej:
- A teeeraz poooskładaj ciuchy w kooosteczkeeę!
Nie minęła chwila a ciuchy były poskładane.
- AAA teeeraz wyyywal te ciuchy przeeeez okno - mówi, Joe
- Ale dlaczego Joe, dlaczego mam wyrzucić ciuchy przez okno?
- Wtrąciła się panienka. A Joe na to:
- Bo jaaak cię skończę pieeeeppprzyć Tooo sieee moda zmieeeni!
Znam język włoski - chwali się Kowalski znajomym.
-To powiedz coś po włosku - prosi jeden z nich.
-Paszoł won!
-Przecież to nie jest po włosku.
-Nie wiedziałem, że znam jeszcze jeden język obcy.
Podjeżdża samochód do pracującej przy uczęszczanej trasie tirówki.
Kierowca pyta:
- Ile?
Prostytutka na to:
- 100 złotych z przodu, 150 z tyłu.
Wtedy odzywa się głos z tylnego siedzenia samochodu:
- A dlaczego my z tyłu mamy płacić więcej?!
W samolocie stewardessa proponuje księdzu coś mocniejszego:
- A czy wyskoko lecimy?
- Piętnaście tysięcy metrów.
- O nie, dzięki! Jestem za blisko szefa!
Major Rzewuski został zaproszony wraz ze swoimi kadetami na wystawny bal na dworze wielce szacownej i egzaltowanej pani. Major przed impreza pouczył żołnierzy - ludzi nieobytych, bo wychowanych w koszarach - o podstawowych zasadach dobrego wychowania, kazał nawet im się umyć.
Zaczyna się impreza, a szanowna gospodyni roznosi po salonie zapala świece. Obsadziła już wszystkie kandelabry i nagle w ręce została jej ostatnia świeca.
- Ho mon dieu, gdzie ja ją teraz wsadzę - martwi się głośno.
Rzewuski podrywa się gwałtownie i syczy w stronę kadetów.
- WSZYSCY MILCZEÄ?!!!